Oferta wydawnicza - Książki
Tytuł: Gorzki oddech. Żagań literacki
Rodzaj książki: 
Opublikowane
Rok wydania: 
2004
Autor: 
pod redakcją Waldemara Raka
Opis: 

Śledząc od lat twórczość środowiskową na Środkowym Nadodrzu, daje się wyraźnie wyodrębnić to, co jest już literaturą, od tego, co jeszcze jest piśmiennictwem. Ten podział ma o tyle znaczenie, o ile samo uprawianie literatury ma być jakąś nobilitacją. Tak jest i w kształtującym się ciągle środowisku żagańskim. Dotychczas nie ukazała się żadna poważniejsza zbiorowa publikacja próbująca zinwentaryzować, wszak wątły, dorobek miejscowych literatów i piszących (trzymając się konsekwentnie powyższego wyodrębnienia). "Gorzki oddech" jest taką skromną próbą. Autorzy zbioru nie ośmielili się nazwać tej publikacji antologią, almanachem czy zbiorem. Rzeczywiście jest to tylko i aż prezentacja "Żagania literackiego". Nie przeceniając faktu samego ukazania się tej publikacji, nie sposób jej nie docenić. Praktyka krytyczna pokazuje bowiem, że zwykle takie "skupienie" w jednym miejscu prób i dokonań literackich, stanowi ów "punkt archimedesowy" dla formułującego się środowiska. Być może autorzy, których utwory znalazły się w tym zbiorze, poczują zew integracji, jakąś wspólną ideę "tu i teraz", co w przyszłości może zaowocować rzeczywistym ruchem literackim w postaci spotkań, wspólnych akcji twórczych, czy choćby wzajemnych połajań lub zachwytów.

Jeśli chodzi o jakąś powierzchowną choćby systematyzację krytyczną pomieszczonych tutaj utworów, to już na pierwszy rzut oka widać, że literaturą jest z całą pewnością twórczość przynajmniej dwojga autorów: Danuty Bachórz i Waldemara Raka. W pierwszym przypadku interesujące są przede wszystkim uniwersalne antenacje poetyckie. W drugim zaś intryguje kompensacja, skrót i swoboda w operowaniu tropami poetyckim, często być może nazbyt utartymi, jak rym i łatwy rytm.

Z pewnością wydarzeniem, odkryciem tej publikacji jest twórczość Nadieżdy Myszlenik. Jednak tajemnicą pozostaje fakt, na ile w oryginale (wiersze pisane były po rosyjsku) są to teksty wartościowe, a na ile ich wartość podniosły (bądź obniżyły) tłumaczenia. W tym kształcie, w jakim możemy je czytać w "Gorzkim oddechu", są jednak te wiersze warte "mszy".

Poza tym, trudno analizować sentymentalne, mocno związane z emocjami, autotematyczne teksty piszących autorek i autorów, którzy swoją piśmiennicz ą przygodę rozpoczęli bardzo późno, w jesieni życia. Aczkolwiek nie sposób odmówić tym autorom możliwości uczestniczenia w literackiej komunikacji. Zresztą temu właśnie mają służyć tego typu publikacje.

Trochę żal, że tak mało w tej prezentacji tekstów młodych i bardzo młodych autorów. Jeden wiersz gimnazjalisty Bartosza Feligi, zresztą pisany jakby z "zewnętrznej" potrzeby, to wyjątek... dla wyjątku. A blisko czterdziestoletni "buntownik" Dariusz Kwiatkowski bliższy jest "punkowej" średnio poetyckiej prozodii, niż poetyckiej melodyce, chociaż jego wiersze pobrzmiewają "młodzieńczą" kontestacją.

Z całą pewnością "Gorzki oddech" - jako inicjacyjna prezentacja literackiego Żagania - to ważne przedsięwzięcie, w tym znaczeniu, o ile stanie się jakimś punktem odniesienia przyszłych manifestów, dyskusji, a nie tylko rejestrem zaistniałych faktów mniej lub bardziej literackich. Tym bardziej, że wśród autorów znaleźli się członkowie grup i stowarzyszeń literackich działających poza Żaganiem. A sam Żagań, ze swoją dawną i nową historią, z postaciami, które epizodycznie bądź głębiej kojarzą się z tym miastem - to wręcz wzorcowe miejsce "do opiewania". Oby próby tego typu, choćby Zofii Zawadzkiej - z Talleyrandami, Keplerem, Stendhalem, Bobrem w tle, "z łabędziami tańczącymi hip hopa w rytm metalowej muzyki ulicy" - nie były tylko poetycką wyliczanką, a stały się lirycznie pogłębionymi dowodami tożsamości ducha władającego tą topografią. Żeby wszyscy skądinąd, najpierw zobaczyli, a potem uwierzyli w metafizykę żagańskiego pejzażu. Pierwszy, skromny krok został zrobiony.

Czesław Markiewicz